środa, 10 sierpnia 2016

-$- Rozdział .5. - "Tak jak dawniej" -$-

Przez cały czas od mojego powrotu do domu rozmyślałam o dzisiejszej rozmowie z Igą i o tym co stało się w szkole..
Może mu na prawdę zależy?
W innym razie po co miałby zadawać sobie aż taki kłopot?
"Wyszedł z więzienia czuje się samotny..nie ma nikogo" , przypomniałam sobie słowa Igi..
Jednak tak jak obie stwierdziłyśmy nic nie stracę spotykając się z nim..wysłucham..

Nastał wieczór..choć jeśli chodzi o tę porę roku to nazwę -wieczór- można by wziąć w cudzysłów..

Zdecydowałam,że pójdę w ustalone przez Artura miejsce..

Ubrałam pudrową sukienkę na którą zarzuciłam jeansową,krótką kurtkę ..do tego baletki ..
Lekki makijaż..kilka drobiazgów jak naszyjnik,pierścionek,bransoletka,kolczyki..
Byłam gotowa..

Około godziny 19:00 zjawiłam się pod kawiarnią..
Wzięłam głęboki oddech naciskając na klamkę 
Otworzyły się drzwi..a mnie przeszył chłód..
- Cóż..teraz już za późno by się wycofać..- pomyślałam..

Rozejrzałam się do o koła..Jest ! Siedzi tam ! .. On jest..? W garniturze?!
Otworzyłam szerzej oczy..Serce zrobiło mi się miękkie i uległe.. 
Musiałam się uspokoić !
Kolejny raz tego wieczoru wzięłam głęboki wdech i powolnym krokiem ruszyłam w stronę stolika..

- Ooo przyszłaś - widząc mnie Artur uśmiechnął się szeroko
- Tak - wymusiłam delikatny uśmiech..szybko jednak zaciskając wargi ze zdenerwowania
- Cieszę się,usiądź

Popatrzyłam na niego..
Jest taki przystojny..
I ten garnitur ! Chciało mi się śmiać..
Przecież on nie lubi garniturów!

- Słuchaj..nie chcę żebyś myślał,że to ,że tu jestem zmienia coś między nami - zmusiłam się do wypowiedzenia jak najszybciej
Artur wpatrywał się we mnie..czułam,że każde moje sowo przyjmuje głęboko do siebie..czułam ,że go to rani..
- Dobrze - pokiwał głową - W takim razie dlaczego tutaj przyszłąś ? 
Właśnie..dlaczego?
Nie wiem..
Z nadzieją,że on rzuci mi się w ramiona z pierścionkiem zaręczynowym..czyy ,że totalnie mnie oleje lub obrazi, dając mi powód do znienawidzenia ..
-Wiesz..Ja..
- Zresztą nieważne..- przerwał mi z delikatnym uśmiechem - Najważniejsze,że tu jesteś 
Pokiwałam głową ..w myślach dziękując mu,że pozwolił mi oszczędzić wstydu i bełkotu,którym zapewne bym go obdarzyłą..
- Zaraz przyniosą nam obiado-kolacje 
- Obiado-kolacje? - powtórzyłam ze zdziwieniem 
- Tak .- podał mi menu - to danie polecane przez szefa kuchni..- wskazał
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem..
- Co? - Artur zmarszczył brwi
- Nieee nic - pokiwałam głową - przepraszam
- No powiedz 
- Po prostu - zaśmiałam się raz jeszcze - Ty nigdy nie gustowałeś w takiego typu jedzeniu
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz - poruszył brwiami ,a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu ..

Nie zdążyłam odpowiedzieć,ponieważ w tej chwili kelner podał nam "obiado-kolacje" 
- Dziękuję - powiedział Artur,wkładając mu 10zł do kieszeni koszuli,kiedy skończył nakrywać nam do stołu
- Dziękuję - powiedziałam również..
Co się z nim stało??
Patrzyłam na niego jak na kosmitę..!

Czując na sobie mój wzrok Artur w końcu przerwał jedzenie..

- Nie smakuje Ci? - Zapytał
Z całych sił powstrzymywałam się od śmiechu..
- Nie w tym rzecz - pokiwałam głową..- dusząc się ze śmiechu musiałam mieć naprawdę głupio wyglądającą minę..
- To co jest? - zmarszczył brwi
- Dałeś kelnerowi dyche?? - uniosłam brwi ,opierając się łokciami o stolik,aby zbliżyć się lekko do niego
- Co w tym dziwnego? - podrapał się w kark..
- Co się z Tobą stało? - otworzyłam szerzej oczy,a moja powaga chyba go sparaliżowała..
- Nooo...- wziął głęboki oddech ,odkładając widelec - Pochodzisz z bogatej rodziny..pewnie nie raz bywałaś w jakichś wykwintnych restauracjach.. chciałem spróbować chociaż udawać takie życie..
Uśmiechnęłam się..współczując mu 
- Ale po co..- miękłam ..
- Sądziłem,że może...- przejechał dłonią po włosach - że może takiego mnie pokochasz..
Zamurowało mnie..
- Artur.. - pokręciłam głową
- Proszę.. - zerknął w moje oczy - Obiecuję Ci,że teraz będzie lepiej..naprawdę,będę się starał..Zmieniłem się nie widzisz?
- Gdzie teraz mieszkasz? - usiłowałam zmienić temat..
- z Przemkiem.. - pokiwałam głową..
- Więc?
- Co?
-Dasz mi ostatnią szansę? Nam..
- Jedzmy 
Zabrałam się za wystygające już danie od szefa kuchni
Po dłuższej chwili zrobił to samo..


Rozmawialiśmy tak jeszcze dobrą godzinę..w sumie to o czymś,lub też o niczym..
Wspominaliśmy dawne czasy..i czasy rozłąki..
W pewnej chwili kiedy wspomniał o bójkach w więzieniu..o tym wszystkim jak go traktowano..
Jak tęsknił..myślał o mnie..
- "przy życiu utrzymywały mnie tylko myśli,że znów cię zobaczę i przytulę"
łza popłynęła mi po policzku..
Przytuliłam go mocno..

- Można prosić rachunek? - zawołałam
- Oczywiście - młody chłopak po raz drugi podszedł do naszego stolika
- Ja zapłacę - wyciągnął rękę Artur
- Wolałabym po połowie - zaprotestowałam
- Ja Cię tutaj zaprosiłem prawda? - spojrzał na mnie wzrokiem,który mówił mi ,że nie mam w tej sprawie nic do gadania...

-$- Rozdział .4. - "Dla Ciebie zrobię wszystko" -$-

Poniedziałek..

Kolejny bezsensowny,samotny dzień? 
Nie! 
Nie tym razem !
Po kilku dniach spędzonych przy alkoholu i wkurwieniu na cały świat ..nastał czas na ogarnięcie się i ruszenie dupy ,by naprawić to co spieprzone..

Zmotywowany i pewny obmyślonego przez siebie planu ..odpaliłem samochód i wyjechałem na drogę..
Radio na full-by nie stracić nastroju..
I do dzieła ! 

------

Podjechałem pod Szkołę..
Wysiadając upewniłem się,że dobrze zamknąłem samochód..
Tylko tego by mi teraz brakowało...-stracić ostatni pojazd jaki miałem na spółkę z bratem..


Wszedłem po schodach i otworzyłem drzwi..widok tych wszystkich afiszy..gazetek..przywołał do mnie sporo wspomnień z dawnych lat..
Nie miałem teraz jednak na to czasu.. Miałem misje do wykonania..
Wszedłem na główny hol i rozejrzałem się..

- Tak ! - machnąłem zaciśniętą pięścią ..a zadowolony uśmiech przepełnił moją twarz..
To było to ! 
W górnych rogach holu znajdowały się sporej wielkości głośniki..
Skoro tutaj są to znaczy ,że są też w innych pomieszczeniach..ach ta technologia..

Wdrapując się po schodach na 3 piętro budynku ,obejrzałem dokładnie ,wszystkie plakietki zawieszone na drzwiach..
Klasa nr.256..nr.258.. Pokój nauczycielski...
Sekretariat ..Tak ! 
Zapukałem .. 
Po usłyszeniu cienkiego głosu - Proszę.. - delikatnie otworzyłem drzwi..
- Dzień dobry 
- Dzień dobry - Pani ..może coś około 26 lat spojrzała na mnie zza okularów..
- Chciałbym spotkać się z dyrektorem 
- Chwileczkę..muszę sprawdzić czy nie jest zajęty
- Bardzo Panią proszę..to ważne
Kobieta podniosła słuchawkę..naciskając jeden z przycisków automatycznie połączyła się z dyrekcją..
Rozmawiała krótko i zwięźle..
Odkładając słuchawkę ,uśmiechnęła się mówiąc
- Proszę bardzo ,może Pan wejść ,jednak proszę aby się Pan pośpieszył ,gdyż Dyrekcja ma dziś sporo pracy..
- Dobrze..obiecuje że się pośpieszę..Dziękuje
- Drzwiami na prawo - dodała
Skinąłem głową,wziąłem głęboki oddech ,zapukałem i wszedłem..

Mężczyzna siedzący za biurkiem uniósł głowę ..zdejmując okulary powiedział
- Proszę siadać..
Zrobiłem to..
- Słucham Pana..Jest Pan studentem? - " złożył palce"
- Nie nie..-pokiwałem głową ,oblizując wargi - Jestem chłopakiem jednej ze studentek
- Proszę mówić dalej 
- Otóż zauważyłem ,że macie tutaj nagłośnienie
-Zgadza się - pokiwał spokojnie głową ..wsłuchując się w moje słowa
- I właśnie,miałbym do Pana wieeeelką prośbę - pokiwałem głową..rozsiadając się na krześle z łobuzerskim uśmieszkiem..

Oczami Agnieszki:

Wraz z wejściem wykładowcy do klasy rozwiały się wszystkie moje myśli..
Dlaczego tak bardzo nie potrafiłam się na niczym skupić?
Chciałam skończyć te studia..tak bardzo o tym marzyłam..
To od zawsze był mój cel..do tego dążyłam ..by to osiągnąć..
Więc dlaczego teraz tak trudno jest mi to zrealizować?

- Hej Aguś - Iga pucneła mnie w policzek
- Hej - uśmiechnęłam się ,odwracając w jej stronę ,kiedy usiadła obok
Iga była moją koleżanką..
Tylko koleżanką..
Widziałam ,że dla niej mogę być kimś więcej niż koleżanką..jednak po tym co stało się ze mną i Olą Ja strasznie bałam się zawierać jakiekolwiek przyjaźnie..
Nie powiem..czasem okropnie brakowało mi kogoś komu będę mogła się tak po prostu wygadać i wyżalić ..
Z Igą rozmawiałyśmy o szkole..
Nie raz ona wyżaliła mi się ze swoich miłości..ja tego nie robiłam..

- Proszę odświeżyć swoje wiadomości z piątku..dziś będziemy kontynuować ten temat.. - powiedział Pan Gyrewski

Natychmiast wyjęłam z torebki moje notatniki i zaczęłam je przeglądać..

--

Głośny i powodujący ciarki na mojej skórze pisk ,rozległ się nagle z głośników..

/ - Halo halo ..! Słychać mniee? - rozległ się zabawny i roześmiany głos \
Początkowo nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia..bardzo często dyrektor lub inny nauczyciel coś ogłaszał przez "szkolne radio"
Bardzo często również włączały się przypadkowe reklamy ..

/ - Nie mam pojęcia od czego zacząć i muszę przyznać ,że cholernie się stresuję ( chrząknięcie) przepraszam za to słowo (parsknięcie) a więc może na początku po prostu się przedstawię.. ( chrząknięcie) Nazywam się Artur Majler \
Uniosłam brwi .. Co?! 
Artur?! W mojej szkole?! Ale jak..co ..po co?

/ Nie mam zbyt wiele czasu..Pan Dyrektor był tak łaskaw i dał mi całe 5minut na wygadanie się ( parsknięcie) .. O szczególną uwagę i wsłuchanie się w moje słowa proszę uczennicę z grupy 1g ..jest to średniej wysokości brunetka..o pięknych oczach i tak samo pięknym imieniu , Agnieszka..\

Niemalże cała klasa skupiła swój wzrok na mnie.. Pech chciał ,że w całej baardzo licznej grupie ,byłam jedyną o takim imieniu..
Czułam ,że za chwilę umrę ze wstydu..

/ Nie będę się zbytnio rozgadywał i zabierał cennego czasu Panu nauczycielowi wykładowcy..Chcę tylko przedstawić kilka faktów ..A więc ludzie którzy jesteście teraz w pobliżu Panny Agnieszki,musicie wiedzieć ,że jest to twarda sztuka..( parsknięcie śmiechem) ..Była ze mną dość długi czas..kochała,troszczyła się choć czasem nie było łatwo i zdaje sobie z tego sprawę..( poważny głos) zdaje sobie sprawę również z tego,że przez swoje słowa i zniknięcie bardzo ją zraniłem..( głośne westchnięcie ) .. tak czy tak Agnieszko ..Chcę żebyś wiedziała,że Kocham Cię i bardzo mi Ciebie brakuje..(przełknięcie śliny) Kurcze przecież ja przez te 2 lata non stop myślałem o Tobie,o Nas..proszę daj mi jedną, jedyną, ostatnią szansę ..Niestety muszę już kończyć gadanie a wieeem wieeem,że bardzo miło się wam mnie słuchało ( śmiech) .. Jeśli chciałabyś pogadać ,będę czekał dziś w naszej restauracji..tam gdzie pierwszy raz Cię zabrałem.. \

Ponowny pisk..

Czułam jak czerwienią się moje policzki..

--------


Przez cały czas trwania wykładów czułam wzrok ludzi na sobie..kilka osób mi gratulowało,jeszcze inne się śmiały..
Tak czy tak nie obchodziło mnie to..

- Ktoo to był? - pacnęła mnie rozradowana Iga
- Mój były - burknęłam ,zamyślona tym co się właśnie stało..

Po skończonych wykładach wyszłam na główny hol..potem na schody..miałam nadzieję,że gdzieś go spotkam..jednak to nie nastąpiło..

Kiedy stałam na przystanku,czekając na autobus..podeszła do mnie Iga(ona również czekała na swój autobus) 
- Hej Agaaa - łapiąc mnie za ramiona,pochyliła się by spojrzeć na moją pochyloną twarz.. - Co się dzieje?
- Nic - powiedziała cicho ,z wymuszonym lekkim uśmiechem
- Eej przecież widzę ,że coś Cię męczy..mi możesz powiedzieć ,naprawdę - uśmiechnęła się miło
Szczerze mówiąc potrzebowałam tego teraz..miałam wielką potrzebę wygadania się komuś i poproszeniu o pomoc..o radę..co mam dalej począć ze swoim życiem..
Chcąc nie chcąc..Iga trafiła w mój czuły punkt..
Obie stwierdziłyśmy ,że pojedziemy następnym autobusem,który będzie jechał za około godzinę ..przez ten czas udałyśmy się do pobliskiej kawiarni by pogadać o wszystkim i o niczym..
---
Sporo czasu zajęło mi opowiedzenie swojej historii ..
Jednak kiedy skończyła,byłam zadowolona z tego,że przełamałam się i wygadałam..
Iga wydawała się być naprawdę w porządku..zapewniła mnie ,że rozmowa zostaje tylko między nami..
Ona sama nigdy nie miała prawdziwej przyjaciółki..
To zabawne ,ale czułam się trochę jak jej starsza siostra..
Iga była dość zabawna ale i hmm dziecinna? 
Może trochę..
W każdym bądź razie poleciła mi abym spotkała się z Arturem ..
Nic na tym nie stracę ,a oczywiście mogę wiele zyskać..

-$- Rozdział .3. - "Proszę, nie odchodź" -$-

Siadając na zimnych panelach podłogowych w korytarzu ,rozłożyłem cały sprzęt..
Wszytko było tak brudne ,że nie mogłem zrobić tego w salonie czy innym pomieszczeniu ..

Odpaliłem komputerek..działa !
Z niecierpliwością zaczekałem aż załączy się ekran i reszta ..
Kiedy to się już stało , wypisałem wszystkie możliwe informacje na temat Agnieszki..wszystko co o niej wiedziałem..
Przemek stojąc nade mną wpatrywał się w monitor ,również czekając na jakieś wyniki ..
Jednocześnie poklepując moje ramie,dając mi tym samym wsparcie..

Po około 15 minutach komputerek znalazł kilka adresów..
Wyeliminowałem 2 z nich ..zostały 4..

Co teraz?
Teraz czas na poszukiwania ! 

- Słuchaj stary .. - wstałem - Pożycz mi auto..nie mam pojęcia co dzieje się z moim ,a na piechotę..no chyba rozumiesz?
- Nie no jasne.. - uśmiechnął się kiwając głową..
Przybiliśmy "5" w geście podziękowania ..
Otwierając szufladę komody ,Przemek wyciągnął kluczyki i podał mi je..
- Zwrócę w jednym kawałku , obiecuje ! - uniosłem 2 palce ..
Zaśmiał się..
- Jedź już jedź .. Panna czeka - brat machnął ręką w stronę frontowych drzwi
- Oby - posmutniałem ..
Moją głowę ogarnęły przerażające myśli..
Nie wiedziałem co się ze mną dzieję..
Zawsze byłem twardy .. byłem niebezpieczny..
Dopiero co wyszedłem z więzienia ! " Groźny gangster"
A teraz?
Czuje się jak mały kundelek .. bezpański,bezbronny..
Tak bardzo bałem się ,że ją straciłem ..
Bez niej nic nie miało sensu..
Straciłem swój gang..
Mój wróg nie żyje..
Teraz mogę zacząć żyć normalnie.. zbudować normalny dom..rodzinę..

Kilka lat temu wydawałoby się to śmieszne..
Gdyby ktokolwiek powiedział mi ,że tak się zmienię.. w pantoflarza? ? 
Haha niee to strasznie dziwne..



Wsiadłem do samochodu..
Włożyłem kluczyki do stacyjki,przekręciłem i wdepnąłem na gaz..

Gdzie najpierw?

...



Po prawie 3 godzinnych poszukiwaniach ,został mi jeden,ostatni adres..
Zwykle jeśli zostaje ostatni..to jest on trafny..
Ale czy będzie tak i tym razem?
Cholerny strach siedział we mnie..
Strach jakiego nie czułem nigdy..ani podczas strzelanin,ani kiedy mnie aresztowali..nawet kiedy postrzelony leżałem w szpitalu..


Podjechałem pod ostatni dom..
Posiadłość była spora..
Wysiadłem z samochodu ,zamykając go kluczykiem..
Wstrzymując powietrze zadzwoniłęm dzwonkiem zamontowanym w furtce..
Serce biło coraz szybciej..a w gardle brakowało mi śliny..

Drzwi powoli otworzyły się..
Stanęła w nich staruszka.. może 70lat? 

Patrzyła na mnie nie wypowiadając ani jednego słowa..
Widząc ją opuściłem głowę..
Znów pudło ! 
W moich oczach pojawiły się łzy..

Unosząc głowę spojrzałem na nią..wciąż tam stała, bez słowa wpatrując się we mnie..

- Dzień dobry - powiedziałem nieśmiało
Cisza..
W innej sytuacji pewnie wybuchł bym śmiechem..
70 latka stoi w drzwiach i patrzy się na mnie ,nie wypowiadając ani słowa..wyglądało to komicznie..
- Przepraszam ale chyba pomyliłem domy - pokiwałem delikatnie głową..
Przepełnił mnie zupełny smutek..

Kobieta nadal stała tam wpatrując się we mnie uparcie..

- Agniesiuuu .. - zawołała nagle..

Uniosłem oczy,brwi i głowę..

Po chwili obok starszej Pani pojawiła się młoda dziewczyna..

- Tak babciu? 
- Ten chłopak czegoś chce,ale ja go nie rozumiem - zaczęła tłumaczyć ,a ja aż zaśmiałem się pod nosem..
- Dobrze Babciu ,wejdź do domu ,ja się tym zajmę - uśmiechnęła się ,odwracając w moją stronę,a mnie przeszył dreszcz..

Oboje stanęliśmy jak dwa słupy..

Nie wiedziałem co zrobić ,co powiedzieć .. mimo iż wcześniej planowałem sobie chyba ze sto możliwych scenariuszy...

Jedno było pewne.. kilka metrów przede mną stała Moja Ukochana ! 
Wyglądała tak pięknie..wydoroślała..
Ubrana w obcisłe leginsy i niebieski sweterek ,w który się wtulała..
Miałem ochotę ją ogrzać..przytulić ..brakowało mi odwagi?

- Cześć - usłyszałem cichy ,słodki głosik .. on ukoił moje uszy ..
- Cześć - moje oczy szerzej się otworzyły 
Nacisnąłem na klamkę i bez zbędnego namysłu wszedłem na podwórze ..
Bez słowa wchodząc po schodkach ..objąłem Agnieszkę..
Staliśmy tak przytuleni .. 
Zastanawiałem się co mam jej powiedzieć .. ona jednak mnie ubiegła..

- Już wróciłeś? - cofnęła się krok do tyłu ,zakładając kosmyk opadającej grzywki za ucho..
- Tak - pokiwałem głową - Dzisiaj rano ..
Agnieszka zamyśliła się..
- Jak mnie tu znalazłeś? - zmarszczyła brwi,krzyżując ręce na piersi
- Cóż - uśmiechnąłem się łobuzersko - Nie powiem,że było to łatwe 
Zaśmiała sie,ale po chwili na jej twarzy pojawił się smutek..
- Przepraszam - wydusiła z siebie
- Za co?
- Ten cały zakład..to wszystko .. to..to nie było tak jak ona powiedziała.. - spuściła wzrok ,pocierając ramiona ( z zimna? stresu?)
- Szszsz - pokręciłem głową ,obejmując dłonią jej podbródek - Kochasz mnie? 
Cisza..
- Aga - powiedziałem spokojnie
Cisza..
Przeszył mnie mały strach..

- Chodź - powiedziała,łapiąc mnie za nadgarstek.. - próbowałem złączyć nasze dłonie ,jednak nie pozwoliła mi na to..

Weszliśmy do środka..

Jedne schody,drugie ..strome..prowadzące na strych..
Agnieszka przekręciła klucz w drzwiach..
- Wejdź - pchnęła je tak,że otworzyły się na rozcież 
Wszedłem posłusznie..
- Jesteś sama w domu? - spojrzałem na nią
- Z babcią .. - odpowiedziała podchodząc do szafy,stojącej w rogu 
Wyciągnęła jakąś torbę , podchodząc bliżej wręczyła mi ją
- Proszę - była bardzo poważna..to mnie strasznie martwiło..
- Co to takiego? 
- Twoje rzeczy 
Uśmiechnąłem się delikatnie ..
- Trzymałaś je tutaj przez ten cały czas? 
- Jak widać - skrzyżowała ręce na piersi ,idąc w stronę okna
Udałem się za nią..
- Czy Ty myślisz,że my..-zaciąłem się - Że możemy być jeszcze razem? - popatrzyłem w jej oczy
- Nie - odwróciła oczy
Przeszył mnie dreszcz,a serce szybciej zaczęło bić..
- Ale..dlaczego? 
- Posłuchaj.. - zaczęła.. siadając na jakimś kuferku..
Usiadłem obok niej na drugim..
- Ja naprawdę Cię pokochałam..tak..to prawda..na początku działałam według zakładu z Olą..teraz z perspektywy czasu widzę,że zrobiła to specjalnie,złośliwe..tylko i wyłącznie na moją szkodę ..
- Ale naprawdę ..nie musisz się tym przejmować - potarłem dłonią jej plecy
- Nie przerywaj mi ,proszę ..daj skończyć - spojrzała lekko załzawionymi oczami na mnie - Tylko o to Cię proszę..
Zabrałem rękę ,dając jej tym samym do zrozumienia iż ma kontynuować..
- To był jej plan..Chciałam jej pokazać ,że nie ma racji..że jestem równie "dobra" - pokazała cudzysłów palcami - jak ona.. ale podczas tego naprawdę zakochałam się po uszy..
Uśmiechnąłem się do siebie..
- Wiesz..- spojrzała na mnie swoimi dużymi oczyma - Myślę,że te kłamstwa Oli to była dla nas w pewnym sensie próba
Zmarszczyłem brwi..
- Próba,której nie udało nam się przejść .. - pokiwała głową
- Odbudujemy to 
- Nie 
- Dlaczego nie
- Nie chciałeś mnie słuchać ..nie wierzyłeś .. wyzywałeś .. mało tego,zostawiłeś mnie na 2 lata! - wyrzuciła ręce w powietrze - To wszystko się wzajemnie wyklucza z miłym i szczęśliwym życiem nie sądzisz? - przechyliła głowę, a jej długie brązowe włosy opadły wzdłuż jej szyi i na policzek..
- To było kiedyś ..teraz naprawdę będzie lepiej..zapomnijmy o wszystkim i spróbujmy jeszcze raz..od nowa..od 0 ,będzie lepiej obiecuje
Agnieszka pokręciła głową..w jej oczach było pełno łez
- Nie mam już wrogów..Carter nie żyje ..wiesz dlaczego go zabiłem? wiesz dlaczego siedziałem? Groził nie tylko mi ale i Tobie ! Groził ,że coś ci zrobi ..nie mi ale Tobie.. chciałem Cię chronić ..nie wybaczyłbym sobie jeśli coś by ci się stało.. Proszę, możemy zacząć żyć normalnie...tak jak chciałaś 
Agnieszka zagryzła wargi ..
- Wyjdź ,proszę 

W moich oczach pojawiły się łzy ..spływając po moim policzku ,niektóre wylądowały w kącikach ust..
To się nie może tak skończyć...