środa, 10 sierpnia 2016

-$- Rozdział .5. - "Tak jak dawniej" -$-

Przez cały czas od mojego powrotu do domu rozmyślałam o dzisiejszej rozmowie z Igą i o tym co stało się w szkole..
Może mu na prawdę zależy?
W innym razie po co miałby zadawać sobie aż taki kłopot?
"Wyszedł z więzienia czuje się samotny..nie ma nikogo" , przypomniałam sobie słowa Igi..
Jednak tak jak obie stwierdziłyśmy nic nie stracę spotykając się z nim..wysłucham..

Nastał wieczór..choć jeśli chodzi o tę porę roku to nazwę -wieczór- można by wziąć w cudzysłów..

Zdecydowałam,że pójdę w ustalone przez Artura miejsce..

Ubrałam pudrową sukienkę na którą zarzuciłam jeansową,krótką kurtkę ..do tego baletki ..
Lekki makijaż..kilka drobiazgów jak naszyjnik,pierścionek,bransoletka,kolczyki..
Byłam gotowa..

Około godziny 19:00 zjawiłam się pod kawiarnią..
Wzięłam głęboki oddech naciskając na klamkę 
Otworzyły się drzwi..a mnie przeszył chłód..
- Cóż..teraz już za późno by się wycofać..- pomyślałam..

Rozejrzałam się do o koła..Jest ! Siedzi tam ! .. On jest..? W garniturze?!
Otworzyłam szerzej oczy..Serce zrobiło mi się miękkie i uległe.. 
Musiałam się uspokoić !
Kolejny raz tego wieczoru wzięłam głęboki wdech i powolnym krokiem ruszyłam w stronę stolika..

- Ooo przyszłaś - widząc mnie Artur uśmiechnął się szeroko
- Tak - wymusiłam delikatny uśmiech..szybko jednak zaciskając wargi ze zdenerwowania
- Cieszę się,usiądź

Popatrzyłam na niego..
Jest taki przystojny..
I ten garnitur ! Chciało mi się śmiać..
Przecież on nie lubi garniturów!

- Słuchaj..nie chcę żebyś myślał,że to ,że tu jestem zmienia coś między nami - zmusiłam się do wypowiedzenia jak najszybciej
Artur wpatrywał się we mnie..czułam,że każde moje sowo przyjmuje głęboko do siebie..czułam ,że go to rani..
- Dobrze - pokiwał głową - W takim razie dlaczego tutaj przyszłąś ? 
Właśnie..dlaczego?
Nie wiem..
Z nadzieją,że on rzuci mi się w ramiona z pierścionkiem zaręczynowym..czyy ,że totalnie mnie oleje lub obrazi, dając mi powód do znienawidzenia ..
-Wiesz..Ja..
- Zresztą nieważne..- przerwał mi z delikatnym uśmiechem - Najważniejsze,że tu jesteś 
Pokiwałam głową ..w myślach dziękując mu,że pozwolił mi oszczędzić wstydu i bełkotu,którym zapewne bym go obdarzyłą..
- Zaraz przyniosą nam obiado-kolacje 
- Obiado-kolacje? - powtórzyłam ze zdziwieniem 
- Tak .- podał mi menu - to danie polecane przez szefa kuchni..- wskazał
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem..
- Co? - Artur zmarszczył brwi
- Nieee nic - pokiwałam głową - przepraszam
- No powiedz 
- Po prostu - zaśmiałam się raz jeszcze - Ty nigdy nie gustowałeś w takiego typu jedzeniu
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz - poruszył brwiami ,a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu ..

Nie zdążyłam odpowiedzieć,ponieważ w tej chwili kelner podał nam "obiado-kolacje" 
- Dziękuję - powiedział Artur,wkładając mu 10zł do kieszeni koszuli,kiedy skończył nakrywać nam do stołu
- Dziękuję - powiedziałam również..
Co się z nim stało??
Patrzyłam na niego jak na kosmitę..!

Czując na sobie mój wzrok Artur w końcu przerwał jedzenie..

- Nie smakuje Ci? - Zapytał
Z całych sił powstrzymywałam się od śmiechu..
- Nie w tym rzecz - pokiwałam głową..- dusząc się ze śmiechu musiałam mieć naprawdę głupio wyglądającą minę..
- To co jest? - zmarszczył brwi
- Dałeś kelnerowi dyche?? - uniosłam brwi ,opierając się łokciami o stolik,aby zbliżyć się lekko do niego
- Co w tym dziwnego? - podrapał się w kark..
- Co się z Tobą stało? - otworzyłam szerzej oczy,a moja powaga chyba go sparaliżowała..
- Nooo...- wziął głęboki oddech ,odkładając widelec - Pochodzisz z bogatej rodziny..pewnie nie raz bywałaś w jakichś wykwintnych restauracjach.. chciałem spróbować chociaż udawać takie życie..
Uśmiechnęłam się..współczując mu 
- Ale po co..- miękłam ..
- Sądziłem,że może...- przejechał dłonią po włosach - że może takiego mnie pokochasz..
Zamurowało mnie..
- Artur.. - pokręciłam głową
- Proszę.. - zerknął w moje oczy - Obiecuję Ci,że teraz będzie lepiej..naprawdę,będę się starał..Zmieniłem się nie widzisz?
- Gdzie teraz mieszkasz? - usiłowałam zmienić temat..
- z Przemkiem.. - pokiwałam głową..
- Więc?
- Co?
-Dasz mi ostatnią szansę? Nam..
- Jedzmy 
Zabrałam się za wystygające już danie od szefa kuchni
Po dłuższej chwili zrobił to samo..


Rozmawialiśmy tak jeszcze dobrą godzinę..w sumie to o czymś,lub też o niczym..
Wspominaliśmy dawne czasy..i czasy rozłąki..
W pewnej chwili kiedy wspomniał o bójkach w więzieniu..o tym wszystkim jak go traktowano..
Jak tęsknił..myślał o mnie..
- "przy życiu utrzymywały mnie tylko myśli,że znów cię zobaczę i przytulę"
łza popłynęła mi po policzku..
Przytuliłam go mocno..

- Można prosić rachunek? - zawołałam
- Oczywiście - młody chłopak po raz drugi podszedł do naszego stolika
- Ja zapłacę - wyciągnął rękę Artur
- Wolałabym po połowie - zaprotestowałam
- Ja Cię tutaj zaprosiłem prawda? - spojrzał na mnie wzrokiem,który mówił mi ,że nie mam w tej sprawie nic do gadania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz