środa, 10 sierpnia 2016

-$- Rozdział .1. - "Spotkanie po latach - Czy mnie jeszcze kochasz?" -$-

Oczami Artura:


Odgłos kroków,szelest,jakieś głosy..a potem parę solidnych uderzeń pałką w kraty mojej celi..

Tak..Dziś właśnie ten dzień..

Dzień powrotu Artura Majlera...


- Pobudka Majler ! 

Z trudem otworzyłem opuchnięte oczy..w końcu nie spałem całą noc..
Starałem sobie wszystko poukładać ..co zrobię..co jej powiem ..
Tak JEJ 
Zaraz po wyjściu zdecydowałem się odwiedzić Agnieszkę..porozmawiać .. być może nasze rozstanie było jakąś gównianą pomyłką.. 
Może Ona Mnie kocha.. 
Może jest sama..
Może czeka..

- Haalooo ! Księżniczko ! - usłyszałem śmiechy
- Już idę - warknąłem 

Wstałem z twardego tapczanu i podchodząc do umywalki przetarłem twarz ..
Byłem w złym stanie.. mogłem to stwierdzić już po pierwszym spojrzeniu w lustro ..

Łapiąc w dłoń torbę leżącą na krześle ,ostatni raz zerknąłem na swoją celę..
Przez ostatnie lata to właśnie był mój dom..

Nie mogłem wyjść nawet na święta .. poza tym - Dokąd bym poszedł? ..

Dwóch funkcjonariuszy wyprowadziło mnie z sali dla skazańców .. udaliśmy się do przedniego budynku gdzie znajdował się komisariat ..
Tam podpisałem parę papierków .. cóż czy teraz jestem wolny?
Tak..
Lecz co ta wolność teraz może dla mnie znaczyć?
Bez Agnieszki..Rodziny.. zapewne niewiele..


Otworzyły się przede mną duże metalowe "wrota" ..
- Jesteś wolny Majler.. i obyśmy się tu już więcej nie spotkali - powiedział jeden z policjantów

Pokiwałem głową..

No to zaczynamy żyć od nowa - pomyślałem ..


Postanowiłem ,że moim pierwszym ruchem jaki zrobię na samym początku ,będzie rozmowa z Agnieszką.. 
Szczerze mówiąc bez tego nie miałem ochoty na nic..wszystko wydawało się zbyt trudne by zacząć od nowa..

Nie miałem samochodu więc musiałem iść pieszo..
Moja kondycja nie osłabła ,więc dość sprawnie dotarłem do znanych mi okolic ..

Doszedłem do skrzyżowania..

- To tutaj Aga z Olą zawsze się żegnały po szkole - 

Z oddali było widać dom Agnieszki 
Wyglądał trochę inaczej niż go sobie zapamiętałem..
Inny kolor.. inny ogród..wejście..
Lecz wiedziałem ,że To Ten Dom !

Podszedłem do furtki , kiedy już miałem nacisnąć i wejść .. zza domu wybiegł duży,czarny pies .. 
Odbiegłem od bramy jak oparzony..
Aga nigdy nie miała psa..

Na łączeniu bramy z furtką dostrzegłem dzwonek .
Nacisnąłem go i robiąc krok w tył ,stanąłem czekając ..

Serce zaczęło mi walić , a w gardle czułem suchość..
Wiedziałem ,że za chwilę Ją zobaczę..
Być może prztulę..pocałuję.. 
Tak bardzo tego potrzebowałem..

Nagle drzwi domu otworzyły się..
Uniosłem wzrok ku nim..

Stała w nich kobieta..coś około 35lat..
Szczupła,włosy do ramion..schludnie ubrana..
Kim on może być?-zamyśliłem się przez chwilę

- Słucham?Pan do kogo? - głos wyrwał mnie z zamysłów
- Do Agnieszki - wypowiedziałem słowa pewnie, bez namysłu
- Agnieszki? - uniosła brwi 
Wyglądała na dość zdziwioną..
- Tak Agnieszki.. - wzruszyłem ramionami - Może ją Pani zawołać?
- Przepraszam ale to niemożliwe 
- Jak to niemożliwe ? - zmarszczyłem brwi
- Bo żadna Agnieszka tutaj nie mieszka
- Nie?
Pokręciła głową..
- Ale jak to możliwe? Przecież to Jej dom ! - powoli nerwy brały nade mną władzę
- Nie wiem kim Pan jest i czego Pan chce ,ale to Mój dom ,a Pan się widocznie pomylił.. 
Zanim zdążyłem coś powiedzieć ,drzwi zatrzasnęły się
- Do widzenia 

- Do widzenia..- mruknąłem

Co jest grane?!

Kręcąc się chwilę przed bramą "nieznajomego" domu ,postanowiłem spróbować jeszcze raz..

Robiąc krok w przód ,nacisnąłem na dzwonek..

Po chwili drzwi ponownie się otworzyły..

- To znowu Pan? - była dość zdenerwowana
Dokładnie tak jak i Ja..

- Tak - zaśmiałem się - Skoro to nie jest dom Agnieszki to czy mogłaby mi Pani powiedzieć ,kim Pani jest?
- Zaraz zaraz - zmrużyła oczy - Czy to nie ty wyszedłeś z więzienia? - mówiła coraz ciszej...
Zachichotałem 
- Wieści szybko się rozchodzą .. - powiedziałęm pod nosem - A gdzie tam..co też Pani mówi -
- Jeśli Pan w tym momencie nie opuści terenu mojej posiadłości to zadzwonię na policję..!..
- Gdzie policja..po co nam policja - uśmiechnąłem się łobuzersko , opierając rękę na bramie - Proszę tylko o kilka słów wyjaśnienia..
Zmarszczyła brwi nie rozumiejąc o co chodzi..
-Kim Pani jest i skąd się tu wzięła 
- Jestem właścicielką tej posiadłości 
- Od kiedy - wybuchnąłem śmiechem

Żarty?


- Od roku 

Spoważniałem..
Od roku?
A więc to nie żarty?
Aga już tu nie mieszka?

- Od roku?
- Tak od roku.. jeszcze coś? - wypowiedziała te słowa zniecierpliwiona i jakby z lekka hmm wystraszona?
- Właściwie to tak - pokiwałęm głową.. - Czy orientuje się Pani gdzie mogę znaleźć poprzednich właścicieli tego domu? 
- Nie wiem tego i wcale mnie to nie interesuje ,czy to wszystko? Naprawdę nie mam czasu 
- Tak wszystko ,dziękuję 


Odszedłem na drugą stronę ulicy..

Co teraz mam zrobić?

Jak ją znaleźć?

Przecież po takim czasie zupełnie nic o niej nie wiem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz