Siadając na zimnych panelach podłogowych w korytarzu ,rozłożyłem cały sprzęt..
Wszytko było tak brudne ,że nie mogłem zrobić tego w salonie czy innym pomieszczeniu ..
Odpaliłem komputerek..działa !
Z niecierpliwością zaczekałem aż załączy się ekran i reszta ..
Kiedy to się już stało , wypisałem wszystkie możliwe informacje na temat Agnieszki..wszystko co o niej wiedziałem..
Przemek stojąc nade mną wpatrywał się w monitor ,również czekając na jakieś wyniki ..
Jednocześnie poklepując moje ramie,dając mi tym samym wsparcie..
Po około 15 minutach komputerek znalazł kilka adresów..
Wyeliminowałem 2 z nich ..zostały 4..
Co teraz?
Teraz czas na poszukiwania !
- Słuchaj stary .. - wstałem - Pożycz mi auto..nie mam pojęcia co dzieje się z moim ,a na piechotę..no chyba rozumiesz?
- Nie no jasne.. - uśmiechnął się kiwając głową..
Przybiliśmy "5" w geście podziękowania ..
Otwierając szufladę komody ,Przemek wyciągnął kluczyki i podał mi je..
- Zwrócę w jednym kawałku , obiecuje ! - uniosłem 2 palce ..
Zaśmiał się..
- Jedź już jedź .. Panna czeka - brat machnął ręką w stronę frontowych drzwi
- Oby - posmutniałem ..
Moją głowę ogarnęły przerażające myśli..
Nie wiedziałem co się ze mną dzieję..
Zawsze byłem twardy .. byłem niebezpieczny..
Dopiero co wyszedłem z więzienia ! " Groźny gangster"
A teraz?
Czuje się jak mały kundelek .. bezpański,bezbronny..
Tak bardzo bałem się ,że ją straciłem ..
Bez niej nic nie miało sensu..
Straciłem swój gang..
Mój wróg nie żyje..
Teraz mogę zacząć żyć normalnie.. zbudować normalny dom..rodzinę..
Kilka lat temu wydawałoby się to śmieszne..
Gdyby ktokolwiek powiedział mi ,że tak się zmienię.. w pantoflarza? ?
Haha niee to strasznie dziwne..
Wsiadłem do samochodu..
Włożyłem kluczyki do stacyjki,przekręciłem i wdepnąłem na gaz..
Gdzie najpierw?
...
Po prawie 3 godzinnych poszukiwaniach ,został mi jeden,ostatni adres..
Zwykle jeśli zostaje ostatni..to jest on trafny..
Ale czy będzie tak i tym razem?
Cholerny strach siedział we mnie..
Strach jakiego nie czułem nigdy..ani podczas strzelanin,ani kiedy mnie aresztowali..nawet kiedy postrzelony leżałem w szpitalu..
Podjechałem pod ostatni dom..
Posiadłość była spora..
Wysiadłem z samochodu ,zamykając go kluczykiem..
Wstrzymując powietrze zadzwoniłęm dzwonkiem zamontowanym w furtce..
Serce biło coraz szybciej..a w gardle brakowało mi śliny..
Drzwi powoli otworzyły się..
Stanęła w nich staruszka.. może 70lat?
Patrzyła na mnie nie wypowiadając ani jednego słowa..
Widząc ją opuściłem głowę..
Znów pudło !
W moich oczach pojawiły się łzy..
Unosząc głowę spojrzałem na nią..wciąż tam stała, bez słowa wpatrując się we mnie..
- Dzień dobry - powiedziałem nieśmiało
Cisza..
W innej sytuacji pewnie wybuchł bym śmiechem..
70 latka stoi w drzwiach i patrzy się na mnie ,nie wypowiadając ani słowa..wyglądało to komicznie..
- Przepraszam ale chyba pomyliłem domy - pokiwałem delikatnie głową..
Przepełnił mnie zupełny smutek..
Kobieta nadal stała tam wpatrując się we mnie uparcie..
- Agniesiuuu .. - zawołała nagle..
Uniosłem oczy,brwi i głowę..
Po chwili obok starszej Pani pojawiła się młoda dziewczyna..
- Tak babciu?
- Ten chłopak czegoś chce,ale ja go nie rozumiem - zaczęła tłumaczyć ,a ja aż zaśmiałem się pod nosem..
- Dobrze Babciu ,wejdź do domu ,ja się tym zajmę - uśmiechnęła się ,odwracając w moją stronę,a mnie przeszył dreszcz..
Oboje stanęliśmy jak dwa słupy..
Nie wiedziałem co zrobić ,co powiedzieć .. mimo iż wcześniej planowałem sobie chyba ze sto możliwych scenariuszy...
Jedno było pewne.. kilka metrów przede mną stała Moja Ukochana !
Wyglądała tak pięknie..wydoroślała..
Ubrana w obcisłe leginsy i niebieski sweterek ,w który się wtulała..
Miałem ochotę ją ogrzać..przytulić ..brakowało mi odwagi?
- Cześć - usłyszałem cichy ,słodki głosik .. on ukoił moje uszy ..
- Cześć - moje oczy szerzej się otworzyły
Nacisnąłem na klamkę i bez zbędnego namysłu wszedłem na podwórze ..
Bez słowa wchodząc po schodkach ..objąłem Agnieszkę..
Staliśmy tak przytuleni ..
Zastanawiałem się co mam jej powiedzieć .. ona jednak mnie ubiegła..
- Już wróciłeś? - cofnęła się krok do tyłu ,zakładając kosmyk opadającej grzywki za ucho..
- Tak - pokiwałem głową - Dzisiaj rano ..
Agnieszka zamyśliła się..
- Jak mnie tu znalazłeś? - zmarszczyła brwi,krzyżując ręce na piersi
- Cóż - uśmiechnąłem się łobuzersko - Nie powiem,że było to łatwe
Zaśmiała sie,ale po chwili na jej twarzy pojawił się smutek..
- Przepraszam - wydusiła z siebie
- Za co?
- Ten cały zakład..to wszystko .. to..to nie było tak jak ona powiedziała.. - spuściła wzrok ,pocierając ramiona ( z zimna? stresu?)
- Szszsz - pokręciłem głową ,obejmując dłonią jej podbródek - Kochasz mnie?
Cisza..
- Aga - powiedziałem spokojnie
Cisza..
Przeszył mnie mały strach..
- Chodź - powiedziała,łapiąc mnie za nadgarstek.. - próbowałem złączyć nasze dłonie ,jednak nie pozwoliła mi na to..
Weszliśmy do środka..
Jedne schody,drugie ..strome..prowadzące na strych..
Agnieszka przekręciła klucz w drzwiach..
- Wejdź - pchnęła je tak,że otworzyły się na rozcież
Wszedłem posłusznie..
- Jesteś sama w domu? - spojrzałem na nią
- Z babcią .. - odpowiedziała podchodząc do szafy,stojącej w rogu
Wyciągnęła jakąś torbę , podchodząc bliżej wręczyła mi ją
- Proszę - była bardzo poważna..to mnie strasznie martwiło..
- Co to takiego?
- Twoje rzeczy
Uśmiechnąłem się delikatnie ..
- Trzymałaś je tutaj przez ten cały czas?
- Jak widać - skrzyżowała ręce na piersi ,idąc w stronę okna
Udałem się za nią..
- Czy Ty myślisz,że my..-zaciąłem się - Że możemy być jeszcze razem? - popatrzyłem w jej oczy
- Nie - odwróciła oczy
Przeszył mnie dreszcz,a serce szybciej zaczęło bić..
- Ale..dlaczego?
- Posłuchaj.. - zaczęła.. siadając na jakimś kuferku..
Usiadłem obok niej na drugim..
- Ja naprawdę Cię pokochałam..tak..to prawda..na początku działałam według zakładu z Olą..teraz z perspektywy czasu widzę,że zrobiła to specjalnie,złośliwe..tylko i wyłącznie na moją szkodę ..
- Ale naprawdę ..nie musisz się tym przejmować - potarłem dłonią jej plecy
- Nie przerywaj mi ,proszę ..daj skończyć - spojrzała lekko załzawionymi oczami na mnie - Tylko o to Cię proszę..
Zabrałem rękę ,dając jej tym samym do zrozumienia iż ma kontynuować..
- To był jej plan..Chciałam jej pokazać ,że nie ma racji..że jestem równie "dobra" - pokazała cudzysłów palcami - jak ona.. ale podczas tego naprawdę zakochałam się po uszy..
Uśmiechnąłem się do siebie..
- Wiesz..- spojrzała na mnie swoimi dużymi oczyma - Myślę,że te kłamstwa Oli to była dla nas w pewnym sensie próba
Zmarszczyłem brwi..
- Próba,której nie udało nam się przejść .. - pokiwała głową
- Odbudujemy to
- Nie
- Dlaczego nie
- Nie chciałeś mnie słuchać ..nie wierzyłeś .. wyzywałeś .. mało tego,zostawiłeś mnie na 2 lata! - wyrzuciła ręce w powietrze - To wszystko się wzajemnie wyklucza z miłym i szczęśliwym życiem nie sądzisz? - przechyliła głowę, a jej długie brązowe włosy opadły wzdłuż jej szyi i na policzek..
- To było kiedyś ..teraz naprawdę będzie lepiej..zapomnijmy o wszystkim i spróbujmy jeszcze raz..od nowa..od 0 ,będzie lepiej obiecuje
Agnieszka pokręciła głową..w jej oczach było pełno łez
- Nie mam już wrogów..Carter nie żyje ..wiesz dlaczego go zabiłem? wiesz dlaczego siedziałem? Groził nie tylko mi ale i Tobie ! Groził ,że coś ci zrobi ..nie mi ale Tobie.. chciałem Cię chronić ..nie wybaczyłbym sobie jeśli coś by ci się stało.. Proszę, możemy zacząć żyć normalnie...tak jak chciałaś
Agnieszka zagryzła wargi ..
- Wyjdź ,proszę
W moich oczach pojawiły się łzy ..spływając po moim policzku ,niektóre wylądowały w kącikach ust..
To się nie może tak skończyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz