Kompletnie nie rozumiejąc co się dzieje ,postanowiłem udać się do mojego dawnego domu..
W końcu czy miałem jakieś inne wyjście?
Jakąś godzinę drogi na piechotę byłem na miejscu..
Dom i okolica nic się nie zmieniły..było dokładnie tak jak 2lata temu..
Otworzyłem furtkę i kierując się w stronę frontowych drzwi ,wszedłem po schodach..
Nacisnąłem na klamkę ..
- Jest tu kto?! - wrzasnąłem
Cisza..
Położyłem kurtkę na komodzie i zdejmując buty udałem się do salonu.
Zaśmiałem się głośno widząc Przemka,rozłożonego na kanapie i chrapiącego w niebo głosy ..
Podszedłem od tyłu , łapiąc go za bark i bok,pchnąłem z całej siły..
Przemek uderzając o podłogę ( i miękki dywan), aż krzyknął z przerażenia..
- Co jest kurwa?!
Zaśmiałem się..
- Braciszek wrócił
Obszedłem kanapę i usiadłem na niej wygodnie..Ahh taak..to jest to czego było mi trzeba..
- Już cię wypuścili? - uniósł brwi,podnosząc się i siadając obok..
- Jak widać - rozłożyłem ręce
- Myślałem ,że ..euh nie ważne..
Zmarszczyłem brwi
- Co się wydarzyło podczas mojej nieobecności?
- Wiesz.. - przechylił głowę
Zaśmiałem sie
- Nie chodzi mi o Twoje melanże - przyłożyłem mu przez głowę
-Ałł,przestań ..głowa mi pęka !
- Chlało się wczoraj co? - łokcie o kolana
Kiwając głową wstał ..
- Podaj mi też - skinąłem głową ,widząc jak wyciąga mleko z lodówki..
- Słuchaj .. właściwie to mam do Ciebie sprawę - powiedziałem biorąc sporego łyka
- Wal śmiało - ponownie opadł na kanapę
- Muszę koniecznie znaleźć pewną osobę.. - przerwałem na chwilę,by wziąć ostatniego łyka ,a następnie odstawić butelkę na stolik - masz może jeszcze nasz stary sprzęt?
- Pewną osobę? - popatrzył na mnie ,mrużąc oczy i marszcząc brwi
- Zgadza się
- Agnieszka..mam rację?
- Masz? - spytałem stanowczo
- Powinien być gdzieś w piwnicy..szczerze mówiąc to odkąd Ciebie przymknęli ,a Carter nie żyje..prawie w ogóle tam nie zaglądałem
- Carter..- zacisnąłem zęby - Wiesz coś o nim?
- Co masz na myśli?
- Cóż.. - przełknąłem ślinę , prostując się - Od momentu aresztowania ,nie mam pojęcia co dzieje się na świecie..
- Ah tak - pokiwał głową - Cóż..Nasz kochany braciszek wylizał się i zwiał za granicę .. A Carter..hmm no nie żyje..w sumie to niewiele wiem o całej sprawie..co prawda było o tym głośno wszędzie..Ciało Cartera miało przejść sekcję zwłok,do której niektórzy mówią ,że nie doszło..
Jest wiele plotek na ten temat..jednak chyba najważniejsze,że on nie żyje,a Ty jesteś już na wolności prawda?- uśmiechnął się lekko
Pokiwałem głową ,wstając z kanapy...
- Chodźmy do tej piwnicy..
- Weź latarkę
- Jak to? Przecież mogę włączyć światło .. no chyba ,że rozpierdoliłeś.. - zaśmiałem się
- Wyłączyli nam prąd - powiedział poważnie,a za razem z lekkim wstydem..
- Co kurwa? - zmarszczyłem brwi nie wierząc w to co do mnie mówi
- To co słyszysz.. nie miałem z czego płacić ..przecież nasze interesy się skończyły..
- Nie mogłeś wziąć się za jakąś robotę?! - uniosłem ręce w górę
- Eh nie gadajmy już o tym
Pokręciłem nerwowo głową ,wyjmując z szafki latarkę ..
Powoli zszedłem po stromych schodach..
Świecąc sobie latarką,rozglądałem się po pomieszczeniu..
Kartony,kartony i jeszcze raz kartony !
- Przydałoby się tu zrobić porządek - zachichotałem..
- Możesz zrobić - odburknął Przemek
- A żebyś wiedział,że kiedyś zrobię
Podszedłem do półek z książkami ..
Uśmiechnąłem się do siebie widząc stare podręczniki szkolne..encyklopedie..
Gdzie się podziały te lata??
Kucnąłem ..
Unosząc starą ceratę ,ujrzałem cel moich poszukiwań..
Przetarłem szybkę z kurzu ,następnie biorąc w ręce cały sprzęt skierowałem się w stronę schodów..
W myślach cały czas miałem AGNIESZKĘ .. jej słodką twarz..usta,oczy,włosy,ciało..
Marzyłem aby ją zobaczyć,przytulić .. tęskniłem..
Nie dopuszczałem do siebie myśli,że moje poszukiwania miałyby nie przynieść oczekiwanych efektów..
środa, 10 sierpnia 2016
-$- Rozdział .1. - "Spotkanie po latach - Czy mnie jeszcze kochasz?" -$-
Oczami Artura:
Odgłos kroków,szelest,jakieś głosy..a potem parę solidnych uderzeń pałką w kraty mojej celi..
Tak..Dziś właśnie ten dzień..
Dzień powrotu Artura Majlera...
- Pobudka Majler !
Z trudem otworzyłem opuchnięte oczy..w końcu nie spałem całą noc..
Starałem sobie wszystko poukładać ..co zrobię..co jej powiem ..
Tak JEJ
Zaraz po wyjściu zdecydowałem się odwiedzić Agnieszkę..porozmawiać .. być może nasze rozstanie było jakąś gównianą pomyłką..
Może Ona Mnie kocha..
Może jest sama..
Może czeka..
- Haalooo ! Księżniczko ! - usłyszałem śmiechy
- Już idę - warknąłem
Wstałem z twardego tapczanu i podchodząc do umywalki przetarłem twarz ..
Byłem w złym stanie.. mogłem to stwierdzić już po pierwszym spojrzeniu w lustro ..
Łapiąc w dłoń torbę leżącą na krześle ,ostatni raz zerknąłem na swoją celę..
Przez ostatnie lata to właśnie był mój dom..
Nie mogłem wyjść nawet na święta .. poza tym - Dokąd bym poszedł? ..
Dwóch funkcjonariuszy wyprowadziło mnie z sali dla skazańców .. udaliśmy się do przedniego budynku gdzie znajdował się komisariat ..
Tam podpisałem parę papierków .. cóż czy teraz jestem wolny?
Tak..
Lecz co ta wolność teraz może dla mnie znaczyć?
Bez Agnieszki..Rodziny.. zapewne niewiele..
Otworzyły się przede mną duże metalowe "wrota" ..
- Jesteś wolny Majler.. i obyśmy się tu już więcej nie spotkali - powiedział jeden z policjantów
Pokiwałem głową..
No to zaczynamy żyć od nowa - pomyślałem ..
Postanowiłem ,że moim pierwszym ruchem jaki zrobię na samym początku ,będzie rozmowa z Agnieszką..
Szczerze mówiąc bez tego nie miałem ochoty na nic..wszystko wydawało się zbyt trudne by zacząć od nowa..
Nie miałem samochodu więc musiałem iść pieszo..
Moja kondycja nie osłabła ,więc dość sprawnie dotarłem do znanych mi okolic ..
Doszedłem do skrzyżowania..
- To tutaj Aga z Olą zawsze się żegnały po szkole -
Z oddali było widać dom Agnieszki
Wyglądał trochę inaczej niż go sobie zapamiętałem..
Inny kolor.. inny ogród..wejście..
Lecz wiedziałem ,że To Ten Dom !
Podszedłem do furtki , kiedy już miałem nacisnąć i wejść .. zza domu wybiegł duży,czarny pies ..
Odbiegłem od bramy jak oparzony..
Aga nigdy nie miała psa..
Na łączeniu bramy z furtką dostrzegłem dzwonek .
Nacisnąłem go i robiąc krok w tył ,stanąłem czekając ..
Serce zaczęło mi walić , a w gardle czułem suchość..
Wiedziałem ,że za chwilę Ją zobaczę..
Być może prztulę..pocałuję..
Tak bardzo tego potrzebowałem..
Nagle drzwi domu otworzyły się..
Uniosłem wzrok ku nim..
Stała w nich kobieta..coś około 35lat..
Szczupła,włosy do ramion..schludnie ubrana..
Kim on może być?-zamyśliłem się przez chwilę
- Słucham?Pan do kogo? - głos wyrwał mnie z zamysłów
- Do Agnieszki - wypowiedziałem słowa pewnie, bez namysłu
- Agnieszki? - uniosła brwi
Wyglądała na dość zdziwioną..
- Tak Agnieszki.. - wzruszyłem ramionami - Może ją Pani zawołać?
- Przepraszam ale to niemożliwe
- Jak to niemożliwe ? - zmarszczyłem brwi
- Bo żadna Agnieszka tutaj nie mieszka
- Nie?
Pokręciła głową..
- Ale jak to możliwe? Przecież to Jej dom ! - powoli nerwy brały nade mną władzę
- Nie wiem kim Pan jest i czego Pan chce ,ale to Mój dom ,a Pan się widocznie pomylił..
Zanim zdążyłem coś powiedzieć ,drzwi zatrzasnęły się
- Do widzenia
- Do widzenia..- mruknąłem
Co jest grane?!
Kręcąc się chwilę przed bramą "nieznajomego" domu ,postanowiłem spróbować jeszcze raz..
Robiąc krok w przód ,nacisnąłem na dzwonek..
Po chwili drzwi ponownie się otworzyły..
- To znowu Pan? - była dość zdenerwowana
Dokładnie tak jak i Ja..
- Tak - zaśmiałem się - Skoro to nie jest dom Agnieszki to czy mogłaby mi Pani powiedzieć ,kim Pani jest?
- Zaraz zaraz - zmrużyła oczy - Czy to nie ty wyszedłeś z więzienia? - mówiła coraz ciszej...
Zachichotałem
- Wieści szybko się rozchodzą .. - powiedziałęm pod nosem - A gdzie tam..co też Pani mówi -
- Jeśli Pan w tym momencie nie opuści terenu mojej posiadłości to zadzwonię na policję..!..
- Gdzie policja..po co nam policja - uśmiechnąłem się łobuzersko , opierając rękę na bramie - Proszę tylko o kilka słów wyjaśnienia..
Zmarszczyła brwi nie rozumiejąc o co chodzi..
-Kim Pani jest i skąd się tu wzięła
- Jestem właścicielką tej posiadłości
- Od kiedy - wybuchnąłem śmiechem
Żarty?
- Od roku
Spoważniałem..
Od roku?
A więc to nie żarty?
Aga już tu nie mieszka?
- Od roku?
- Tak od roku.. jeszcze coś? - wypowiedziała te słowa zniecierpliwiona i jakby z lekka hmm wystraszona?
- Właściwie to tak - pokiwałęm głową.. - Czy orientuje się Pani gdzie mogę znaleźć poprzednich właścicieli tego domu?
- Nie wiem tego i wcale mnie to nie interesuje ,czy to wszystko? Naprawdę nie mam czasu
- Tak wszystko ,dziękuję
Odszedłem na drugą stronę ulicy..
Co teraz mam zrobić?
Jak ją znaleźć?
Przecież po takim czasie zupełnie nic o niej nie wiem..
Odgłos kroków,szelest,jakieś głosy..a potem parę solidnych uderzeń pałką w kraty mojej celi..
Tak..Dziś właśnie ten dzień..
Dzień powrotu Artura Majlera...
- Pobudka Majler !
Z trudem otworzyłem opuchnięte oczy..w końcu nie spałem całą noc..
Starałem sobie wszystko poukładać ..co zrobię..co jej powiem ..
Tak JEJ
Zaraz po wyjściu zdecydowałem się odwiedzić Agnieszkę..porozmawiać .. być może nasze rozstanie było jakąś gównianą pomyłką..
Może Ona Mnie kocha..
Może jest sama..
Może czeka..
- Haalooo ! Księżniczko ! - usłyszałem śmiechy
- Już idę - warknąłem
Wstałem z twardego tapczanu i podchodząc do umywalki przetarłem twarz ..
Byłem w złym stanie.. mogłem to stwierdzić już po pierwszym spojrzeniu w lustro ..
Łapiąc w dłoń torbę leżącą na krześle ,ostatni raz zerknąłem na swoją celę..
Przez ostatnie lata to właśnie był mój dom..
Nie mogłem wyjść nawet na święta .. poza tym - Dokąd bym poszedł? ..
Dwóch funkcjonariuszy wyprowadziło mnie z sali dla skazańców .. udaliśmy się do przedniego budynku gdzie znajdował się komisariat ..
Tam podpisałem parę papierków .. cóż czy teraz jestem wolny?
Tak..
Lecz co ta wolność teraz może dla mnie znaczyć?
Bez Agnieszki..Rodziny.. zapewne niewiele..
Otworzyły się przede mną duże metalowe "wrota" ..
- Jesteś wolny Majler.. i obyśmy się tu już więcej nie spotkali - powiedział jeden z policjantów
Pokiwałem głową..
No to zaczynamy żyć od nowa - pomyślałem ..
Postanowiłem ,że moim pierwszym ruchem jaki zrobię na samym początku ,będzie rozmowa z Agnieszką..
Szczerze mówiąc bez tego nie miałem ochoty na nic..wszystko wydawało się zbyt trudne by zacząć od nowa..
Nie miałem samochodu więc musiałem iść pieszo..
Moja kondycja nie osłabła ,więc dość sprawnie dotarłem do znanych mi okolic ..
Doszedłem do skrzyżowania..
- To tutaj Aga z Olą zawsze się żegnały po szkole -
Z oddali było widać dom Agnieszki
Wyglądał trochę inaczej niż go sobie zapamiętałem..
Inny kolor.. inny ogród..wejście..
Lecz wiedziałem ,że To Ten Dom !
Podszedłem do furtki , kiedy już miałem nacisnąć i wejść .. zza domu wybiegł duży,czarny pies ..
Odbiegłem od bramy jak oparzony..
Aga nigdy nie miała psa..
Na łączeniu bramy z furtką dostrzegłem dzwonek .
Nacisnąłem go i robiąc krok w tył ,stanąłem czekając ..
Serce zaczęło mi walić , a w gardle czułem suchość..
Wiedziałem ,że za chwilę Ją zobaczę..
Być może prztulę..pocałuję..
Tak bardzo tego potrzebowałem..
Nagle drzwi domu otworzyły się..
Uniosłem wzrok ku nim..
Stała w nich kobieta..coś około 35lat..
Szczupła,włosy do ramion..schludnie ubrana..
Kim on może być?-zamyśliłem się przez chwilę
- Słucham?Pan do kogo? - głos wyrwał mnie z zamysłów
- Do Agnieszki - wypowiedziałem słowa pewnie, bez namysłu
- Agnieszki? - uniosła brwi
Wyglądała na dość zdziwioną..
- Tak Agnieszki.. - wzruszyłem ramionami - Może ją Pani zawołać?
- Przepraszam ale to niemożliwe
- Jak to niemożliwe ? - zmarszczyłem brwi
- Bo żadna Agnieszka tutaj nie mieszka
- Nie?
Pokręciła głową..
- Ale jak to możliwe? Przecież to Jej dom ! - powoli nerwy brały nade mną władzę
- Nie wiem kim Pan jest i czego Pan chce ,ale to Mój dom ,a Pan się widocznie pomylił..
Zanim zdążyłem coś powiedzieć ,drzwi zatrzasnęły się
- Do widzenia
- Do widzenia..- mruknąłem
Co jest grane?!
Kręcąc się chwilę przed bramą "nieznajomego" domu ,postanowiłem spróbować jeszcze raz..
Robiąc krok w przód ,nacisnąłem na dzwonek..
Po chwili drzwi ponownie się otworzyły..
- To znowu Pan? - była dość zdenerwowana
Dokładnie tak jak i Ja..
- Tak - zaśmiałem się - Skoro to nie jest dom Agnieszki to czy mogłaby mi Pani powiedzieć ,kim Pani jest?
- Zaraz zaraz - zmrużyła oczy - Czy to nie ty wyszedłeś z więzienia? - mówiła coraz ciszej...
Zachichotałem
- Wieści szybko się rozchodzą .. - powiedziałęm pod nosem - A gdzie tam..co też Pani mówi -
- Jeśli Pan w tym momencie nie opuści terenu mojej posiadłości to zadzwonię na policję..!..
- Gdzie policja..po co nam policja - uśmiechnąłem się łobuzersko , opierając rękę na bramie - Proszę tylko o kilka słów wyjaśnienia..
Zmarszczyła brwi nie rozumiejąc o co chodzi..
-Kim Pani jest i skąd się tu wzięła
- Jestem właścicielką tej posiadłości
- Od kiedy - wybuchnąłem śmiechem
Żarty?
- Od roku
Spoważniałem..
Od roku?
A więc to nie żarty?
Aga już tu nie mieszka?
- Od roku?
- Tak od roku.. jeszcze coś? - wypowiedziała te słowa zniecierpliwiona i jakby z lekka hmm wystraszona?
- Właściwie to tak - pokiwałęm głową.. - Czy orientuje się Pani gdzie mogę znaleźć poprzednich właścicieli tego domu?
- Nie wiem tego i wcale mnie to nie interesuje ,czy to wszystko? Naprawdę nie mam czasu
- Tak wszystko ,dziękuję
Odszedłem na drugą stronę ulicy..
Co teraz mam zrobić?
Jak ją znaleźć?
Przecież po takim czasie zupełnie nic o niej nie wiem..
-$- Wprowadzenie -$-
Mijają dwa lata odkąd Artur Mailer został aresztowany...
Dwa długie lata ,które dały dużo do myślenia Jemu i Jego ukochanej...
Dwa ,długie,straszne lata...
" Z ostatniej chwili !
Groźny przestępca Artur Mailer,skazany na 10 lat pozbawienia wolności,właśnie wyszedł na wolność !
Ze względu na jego dobre sprawowanie ,władze wyraziły zgodę na Jego wcześniejsze zwolnienie..
Jest on jednak pod stałym nadzorem wszystkich stróży prawa w kraju..
Nie ma możliwości wyjazdu za granicę ... "
Dwa długie lata ,które dały dużo do myślenia Jemu i Jego ukochanej...
Dwa ,długie,straszne lata...
" Z ostatniej chwili !
Groźny przestępca Artur Mailer,skazany na 10 lat pozbawienia wolności,właśnie wyszedł na wolność !
Ze względu na jego dobre sprawowanie ,władze wyraziły zgodę na Jego wcześniejsze zwolnienie..
Jest on jednak pod stałym nadzorem wszystkich stróży prawa w kraju..
Nie ma możliwości wyjazdu za granicę ... "
-$- Informacja -$-
Witam wszystkich czytelników !
Pragnę Was poinformować iż blog ten jest odnową i kontynuacją opowiadania "Życie z Gangsterem".
Jest to w całości moje dzieło pisane poprzednio z konta o nicku -Zozol .
Konto to jest już nieaktywne.
Pragnę Was poinformować iż blog ten jest odnową i kontynuacją opowiadania "Życie z Gangsterem".
Jest to w całości moje dzieło pisane poprzednio z konta o nicku -
Konto to jest już nieaktywne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)